20 sposobów na wpadnięcie w nałóg

Jak zmienić wielobarwny kobierzec życia w wąski, szary chodnik, wiodący do nocnego?

1. Mitologizuj. Wiadomo, że Kurt Cobain nie wziąłby gitary do ręki gdyby nie narkotyki, a Faulkner bez bourbona nie napisałby ani słowa. Dlatego bierz co tylko można, zalewaj pałę i czekaj na swoją pierwszą płytę/powieść. Nie trać nadziei do końca – kiedy przyjedzie po Ciebie pogotowie, weź ze sobą dużo czystych kartek – a nuż natchnienie nadejdzie w ostatniej chwili?

2. Chciej być Charlesem Bukowskim. Wiadomo.

3. Zawsze chciej więcej. Leżysz na ciepłym piasku; jednostajny szum fal kojąco tuli Cię do przyjemnej pół-drzemki, promienie słońca zza liści palmy delikatnie ogrzewają Twoją skórę; obok Ciebie drzemie osoba, którą kochasz, w zasięgu ręki masz książkę, którą nareszcie możesz czytać w absolutnym spokoju. Pełnia szczęścia? Nie! Bez paru zimnych browarów to żaden czil tylko jakieś niewiadomoco! Pijąc pierwszego, myśl już o drugim. Zataczając się po piątego, planuj szóstego. Może przy siódmym nareszcie wyczilujesz? A może urwie Ci się film? Na dwoje babka wróżyła.     

4. Nie umiej odmawiać. „Ej, no nie bądź leszczem, gdzie będziesz szedł, pantofel jesteś czy co, dawaj, pijemy!” No i jak można powiedzieć „nie” w takiej sytuacji? Wiadomo – po prostu nie można. Dlatego poczuj się prawdziwym mężczyzną, zdejmij kurtkę, usiądź grzecznie z innymi i zacznij od 5 karniaków za zamulanie.

5. Bądź tam gdzie używki. Czyli – jak najczęściej bywaj w miejscach, gdzie się pije/bierze. Idziesz pogadać z kumplem po pracy? Wiadomo, do knajpy na browara. Umawiasz się z dawno nie widzianą znajomą? Wiadomo – w knajpie na browara (bądź wino). Chcesz przeczytać gazetę? Wiadomo – najlepiej iść do knajpy na browara. Itd., itp. Wiadomo! A gdzie się niby masz spotykać z ludźmi? Przecież wszyscy spotykają się w knajpie na browara!

6. Uważaj, że Twoi koledzy to Wszyscy. Argument „z wszystkich” jest szybki, wygodny i nieodparty. Dlaczego palę? No wszyscy palą, to co mam nie palić? Dlaczego się najebałem? No wszyscy się najebali, więc luz, z czego tu robić problem? Oczywiście ci „wszyscy” to jakieś 5-10 osób z Twojego najbliższego kręgu towarzyskiego. Ewentualnie: wszyscy, którzy byli w kuchni na tamtej domówce. Albo wszyscy w taksówce do kolejnego klubu. Ale zawsze wszyscy.  

7. Chciej czuć się inaczej niż się czujesz. Jesteś smutny, zmęczony albo zły? Tym stanom ducha i ciała powiedz zdecydowane „nie”. Tak się czuć nie można. Trzeba być wesołym, wypoczętym i radosnym. Na szczęście są na to sposoby. Lufa, kreska, fifka – wybierz coś dla siebie, uśmiechnij się i podbijaj świat! Potem, kiedy tylko zrobisz się smutny, zmęczony albo zły – a zrobisz się na pewno – będziesz już miał na to szybki sposób.     

5444538673_ac007fa459_o

Photo creditbass_nroll / Foter / Creative Commons Attribution-NonCommercial-NoDerivs 2.0 Generic (CC BY-NC-ND 2.0)

8. Powtarzaj czynność, dzięki której uciekasz od problemu. Przyzwyczajenie to nasza druga natura, a ćwiczenie czyni mistrza. Dzięki wytrwałemu powtarzaniu dojdziesz w końcu do pełnego automatyzmu – kiedy tylko poczujesz, że w kąciku Twojej duszy pojawia się cień smutku, sięgniesz po butelkę i otwieracz bez najmniejszego namysłu. Maestro!   

9. Przyzwyczajaj się do nagród. Ale nawyk dotyczy nie tylko negatywnych emocji. Nagrodę – małą, niewinną przyjemnostkę – funduj sobie po każdym wysiłku, fizycznym bądź umysłowym. No bo wiadomo: ciężkim treningiem zasłużyłeś sobie na browara, a po wykańczającym dniu w pracy należy Ci się relaksujący joint. Skończy się to tak, że będziesz chodził w góry tylko po to, żeby po zejściu z czystym sumieniem zasiąść przy orzeźwiającym kuflu. Potem dasz już sobie spokój z chodzeniem w góry – orzeźwiający kufel będzie nagrodą za to, że się rano obudziłeś.

10. Odkrywaj siebie. Jeden z klasycznych narkotykowo-alkoholowych mitów mówi, że substancje te pozwolą Ci odkryć Twoje prawdziwe wnętrze, skrywane pod powierzchnią codzienności, lęków, rutyny itd. Do dzieła! Wyrusz w fascynującą podróż wewnętrzną śladami Witkacego i Jima Morrisona i odkrywaj swoje wnętrze tak długo, aż będziesz się budzić rankami w jego kałużach.

11. Miej wszystko pod kontrolą. Obsesja kontrolowania to pro-nałogowy pewniak. Opcje są dwie. Albo używasz „kopa” do kontrolowania emocji (jesteś smutny, chcesz być wesoły – beng!) i się do tego przyzwyczajasz – albo tak bardzo, tak nieustannie i tak nieznośnie kontrolujesz siebie w relacji ze światem (co powiedzą? jak mnie ocenią? czy nie będą się śmiali?), że w końcu tylko czekasz na moment ulgi, która rozpuści te palące więzy w Twojej głowie. A potem na kolejny taki moment, i na kolejny. Beng! Beng!

12. Oszukuj samego siebie. Zaczyna się – jak zawsze – niewinnie. Pijesz 2 browary, ale mówisz, że tego drugiego nie dopiłeś, więc właściwie to wypiłeś półtora. Mówisz to komuś, ale sam w to wierzysz. Z czasem dochodzisz do wirtuozerii – pijesz pół litra whisky i wierzysz, że wypiłeś dwa małe piwa. W dodatku wypiłeś je – jak to małe – tylko dla smaku.

13. Zdrabniaj. „Uzależniające substancje psychoaktywne” – to brzmi dosyć groźnie. Dlatego oswajaj je swojsko i pieszczotliwie, aż staną się niewinne jak robiący okrągłe oczy kot w Shreku. No bo czy ktoś chodzący codziennie na piwko robi coś ryzykownego? Czy kilka browarków z chłopakami to jakikolwiek problem? Czy kieliszeczek wódeczki albo maluśki dżoincik to nie są takie słodkie bobasy, które chciałoby się nie tylko pić i palić, ale wręcz przytulać?

14. Buduj nastrój. Jak wiadomo seks bez alkoholu jest absolutnie niemożliwy. Dlatego romantyczny wieczór poprzedź zbudowaniem nastroju. Kolacja przy świecach, winko… Może być też samo winko, najlepiej kilka butelek. Nastrój jakoś się tam skleci i dalej to już pójdzie. Na drugi dzień z obolałym trudem przypominaj sobie jak poszło. Oczywiście jest duża szansa, że w ogóle nie poszło – mógł Ci przez ten cały nastrój nie stanąć. 

15. Nie wyobrażaj sobie czasu wolnego na trzeźwo. Zaczyna się urlop. Co by tu robić? No wiadomo: coś sobie łyknąć. Pierwszą butelkę otwierasz w pociągu/samolocie, po tygodniu wracasz do pracy z mega kacem i poczuciem dobrze spędzonego urlopu. To samo w weekend, święta, wyjazd firmowy, wyjazd partnerki… Kiedy złapiesz odpowiedni automatyzm, nie będziesz w stanie wyjść na spacer z psem, nie waląc przy tym browara. I o to chodzi!  

16. Nie wyobrażaj sobie relacji z ludźmi na trzeźwo. Opcja 1: innym ludziom wszystko się w życiu udaje, są ładni, wyluzowani, elokwentni. Jeśli masz spędzić z nimi czas, też musisz taki być. Jak? Wiadomo jak. Opcja 2: inni ludzie są nudni, męczący, wysysają z Ciebie energię. Jeśli masz z nimi spędzić czas, musisz się znieczulić. Jak? Wiadomo jak. 

4208930375_aff9ce2680_b

Photo credit: Stéfan / Foter / Creative Commons Attribution-NonCommercial-ShareAlike 2.0 Generic (CC BY-NC-SA 2.0)

17. Zostań smakoszem. Kiedyś wszystko było bardziej oczywiste: jak kupowałeś pół litra Absolwenta albo dwie Sofie, to wiadomo, że nie robiłeś tego dla smaku. Dziś nałóg może rozkwitać w wyszukanych kostiumach lokalnych browarów i interesujących piw regionalnych. Jako miłośnik złotego trunku pij codziennie, nie tylko obcując z unikalnym połączeniem 4 gatunków chmielu, ale również wspierając lokalny przemysł! A co z wielkoświatową sztuką sommelierów, kiperów i aksamitną miękkością tanin, która w kontaminacji z wyrazistością garbników zostawia na końcu tak subtelną nutę wanilii i dębu, że prostactwem i nieumiejętnością cieszenia się życiem byłoby nie otworzyć kolejnej butelki! Gul, gul, gul, jaka ciekawa goryczka, gul, gul, gul, mmm, wspaniały, oryginalny aromaagt, gul, gul, gul, napfkarwde instusuywnie zllocistye kolor, gul, gul.. gul.. chrrrrr…       

18. Pocieszaj się. Nałóg, jak wiadomo, dotyczy tylko i wyłącznie bezdomnych meneli. Absolutnie nie dotyczy Ciebie – przecież Ty masz mieszkanie, pracę, pieniądze i fajnych znajomych, ogólnie – ogarniasz. Jasne, zgubiłeś już po pijaku 3 telefony i 2 pary okularów, ale to się po prostu zdarza! Przecież trzeba się czasem wyszumieć, odstresować no i dać czadu – rock’n’roll!

19. Wypieraj fakty. Nie myśl o rzeczach, które zrobiłeś, a których nigdy nie zrobiłbyś na trzeźwo; nie licz butelek, które stoją koło kosza na śmieci; zapomnij ile napisałeś smsów, których się wstydzisz; ile razy budziłeś się rano w nieznajomych łóżkach; nie myśl o tym, że pierwsze co Ci przychodzi do głowy, kiedy zostajesz sam, to się najebać/najarać/grać/masturbować/itd. Nie myśl o tym wszystkim, bo dopóki o tym nie myślisz, nic nie musisz z tym robić.  

20. Uciekaj. I na koniec sposób ogólny, w którym każdy z poprzednich ma swoje korzenie. Uciekaj. Uciekaj od czego się tylko da: od wstydu, od bezsilności, od nudy, od tęsknoty, od zawodu, od bycia blisko z inną osobą, od radości, od wzruszenia, od słabości, od czułości, od bólu, który ktoś zadał Ci wiele lat temu i który do dziś w Tobie jest, od tego, jak pachnie las, od prawdy, od siebie samego, od tego kim jesteś i jak się czujesz. Uciekaj tak długo, aż staniesz się udręczonym, bezwolnym kawałem mięsa, który szuka już tylko i wyłącznie momentu ulgi w tej swojej męce.

Udało się! Jesteś nałogowcem :)

Przed wyjściem do nocnego pozwól sobie na chwilkę oddechu i spokojnie rozsmakuj się w tej prawdzie. To moment, kiedy możesz być w pełni sobą. Bo kiedy jesteś najebany, wcale nie jesteś bardziej sobą. Jesteś po prostu najebany.  

Maciej Kaczyński

Cover photo credit: tarotastic / Foter / Creative Commons Attribution-NonCommercial 2.0 Generic (CC BY-NC 2.0)