6 sprawdzonych sposobów na jesienną chandrę

Jesień wlazła zabłoconymi buciorami na nasze ikeowskie dywany życia i jakoś musimy to przetrwać.

Razem z kolesiami zakładającymi polar na marynarkę nadchodzą więc dziesiątki poradników jak przeżyć ten ciężki dla duszy okres. Jako pierwsi wyciągamy do Was pomocną dłoń i prezentujemy swoje sprawdzone sposoby!

Porady Patryka

Ruszaj się!

Sport to nie tylko metanabol i testosteron z nieznajomym w szatni. Sport to też Sebastian Mila, przegrane u bukmachera, ale przede wszystkim kolejny sposób na objawy jesiennej depresji.

 

Nie marnuj więc okazji, aby się poruszać. Odrzuć lenistwo! Przejdź się czasem SAM do lodówki, rozepnij choć raz spodnie przed sikaniem lub zwyczajnie przestań, kurwa, stawać po lewej stronie schodów ruchomych. Efekt gwarantowany! Czujesz się już pro i chcesz więcej? Zapisz się na siłownię!

Podczas ostatniej wizyty na zajęciach “Sexy pupa”, tak skoczyły mi endorfiny, że (nie wiadomo, jak) dołączyłem do wspólnej, łazienkowej inicjatywy “free hugs”, zaproponowanej przez faceta wyglądającego jak kanar, z której co prawda nic nie pamiętam, ale pewnie było super!

Idź w pracę

Praca na wysokich obrotach zawsze wygrywa z jesiennym dołem! Aktywowanie tak długo nieużywanego mózgu zdziała cuda – zobaczysz!

Po tygodniu zaczniesz dokonywać rzeczy do tej pory dla Ciebie nieosiągalnych jak np. czytanie ze zrozumieniem. Po dwóch przestaniesz pisać idiotyczne komentarze w internecie, a po miesiącu, być może, zrozumiesz jeden zawierający ironię dowcip!

Przy okazji – kiedy przyjdzie wiosna, twoje finanse odżyją na tyle, aby rozpocząć psychoterapię u dobrego specjalisty, kupić sobie wreszcie bilet miesięczny i zrobić porządek z tym nieznośnym garbem, który wyrósł przez zimę i całkowicie defasonuje Ci ulubione koszulki polo.

Odrobina dobrego alkoholu

Oczywiście nie namawiam do zapijania smutków (to dla życiowych nieudaczników), ale nic tak nie rozgania jesiennych chmur, jak wypicie Grasshoppera lub Cuba Libre do dobrej, polskiej komedii romantycznej lub telefonicznej rozmowy z przyjacielem.

Po małej whisky w szklance old fashioned, kiedy poczujesz nutę torfu, owoców i dębowego  drewna, będziesz jak bohater serialu Mad Men, mimo że cały dzień spędziłeś w dresie po starym, wydłubując kulki bawełny z pępka. Klasyczny grzaniec przeniesie Cię z koca z rękawami, w którym spędziłeś ostatnie trzy dni, w czasy obozów harcerskich w Łącku i tego jednego niezapomnianego wieczoru ze skarloną kierowniczką letniskowej stołówki, po którym nigdy już nie spojrzałeś na młodszą dziewczynę.

Osobiście stosuje tę metodę od kilku lat i uważam ją za najskuteczniejszą. Dodatkowym plusem jest to, że wyśmienicie działa nie tylko w okresie jesienno-zimowym, ale przez cały rok. Z czasem człowiek staje się koneserem, a zwykłe hobby przeradza się w pasję. Nie zważaj na to, że szef Cię zwolni z pracy, na gadanie znajomych czy na zanik mięśni kończyn dolnych. Bądź jak Steve Jobs – niepokorny – a zwalczysz wszelakie anomalie pogodowe i przeciwności losu. Powodzenia!

por-alko

Porady Maćka

Oddaj się rozkoszom podniebienia

W poranek wejdź łykiem mocnej, aromatycznej kawy, przyrządzonej przez zaprzyjaźnionego baristę w klimatycznej, osiedlowej knajpce. Smak wywaru ze świeżo palonych ziaren obudzi ciało i umysł, przywodząc na myśl egzotyczne obrazy kawowych plantacji w krajach trzeciego świata, na których pośród bujnej roślinności, w katorżniczym znoju uwijają się kilkuletnie dzieci. Chce się pić dalej! Zresztą nie ma wyjścia – operujący za kontuarem, brodaty kawowy ekstremista i tak naleje Ci jeszcze kilka filiżanek peruwiańskiej arabiki na lasce wanilii, pestce dyni i skórce buraka. Po trzeciej robisz przerwę na uporanie się z rozwolnieniem, po szóstej – informujesz brodacza o silnym bólu w klatce piersiowej i prosisz go o wezwanie karetki.  

Szarugę duszy możesz też koić domowymi kolacjami w gronie przyjaciół. Śmiało, puść wodze wyobraźni i pozwól sobie na odrobinę kulinarnego szaleństwa! Zmieszaj wszystkie resztki z lodówki, dopraw na ostro chrzanem i oznajmij, że to fusion i widziałeś w Masterchefie. Jeśli nikt się nie pochoruje, przed Tobą rozmowy przy stole. Z reguły kończą się awanturą o Tuska, wzajemnym dogryzaniem sobie niespełnionych seksualnie i emocjonalnie par lub spektakularnym ujawnieniem się alkoholizmu jednego/kilkorga/wszystkich biesiadników. Tak czy siak – na parę chwil zapomnisz o jesieni.

Wyrusz na shopping

Nic nie poprawia humoru bardziej niż zakupowy haul w gronie przyjaciółek lub kumpli! Tylko uwaga: kiedy oczy zaleją nam radosne strumienie endorfin, możemy nie  dostrzec co właściwie przymierzamy, zagapić się, i zamiast gumiaków Malpex kupić złotą suknię wyszywaną kryształkami Svarowskiego, tracąc oszczędności całej rodziny i zadłużając się na trzy pokolenia wprzód („Miłość na bogato”, level hard). To wersja dla dziewczyn. Zakupy z kumplami są jeszcze smutniejsze: uwięzieni w wąsatych rolach męskich facetów, biedacy mogą sobie tylko trochę porechotać, po czym ze zwieszonymi głowami udać się na shopping do monopolowego.  

Podaruj sobie odrobinę egzotyki

Romantyczny Paryż, wieczny Rzym, a może słoneczne Kanary albo boska Sri Lanka? Fakt, jeśli zaczniesz łoić jeszcze przed taksówką na lotnisko i nie skończysz aż do powrotu – możesz potem nie pamiętać, gdzie właściwie byłeś. Na szczęście sprawdzisz to na facebooku, gdzie każdego dnia wklejałeś po 23 zdjęcia, żeby kolegom w biurze zrobiło się przykro. Dobra, pod jednym jest 7 lajków, warto było wyjeżdżać.       

 

Podsumowanie

Doszukiwanie się w naszych wskazówkach powagi jest równie karkołomne co szukanie logiki w nominacji Putina do pokojowej nagrody Nobla: jako duet znany z dziwactw poważnych porad raczej nie pisujemy. I może to kolejne nasze dziwactwo, ale uważamy, że jesień to jesień, i puszczenie sobie Coco Jumbo (nawet na cały regulator) nie zrobi z niej nagle lata. A jesień to delikatny dół – można na niego ponarzekać, ale nie ma co udawać, że go nie ma. Pocieszmy się tym, że już niedługo przykryje go breja mokrego śniegu zmieszanego z błotem.