Dlaczego koty wylizują sobie zadki na marginesach Biblii?

"Strollować Bogu Sąd Ostateczny? To zadanie dla kota."

Tekst Łukasza Kozaka

Kot jest stworzeniem, które dba o higienę intymną w sposób bezczelny, acz ceremonialny. Podnoszenie tylnej łapki lub przysiad okrakiem i szorowanie szorstkim języczkiem podogonia kot może co najwyżej uzupełnić beznamiętnym spojrzeniem mówiącym „no i co się patrzysz”. To cecha kociej natury nieprzezwyciężona tysiącleciami udomowienia i odwiecznymi próbami okiełznania złośliwego indywidualizmu.

Spoglądając na te historyczne zmagania zostawmy miauczące zaprzęgi rydwanów Freyji i Dionizosa, pomińmy kocie mumie i nekropolie Bubastis. Pogańskie dostojeństwo w końcu minęło, święty kot przegrał z monoteizmem – z bóstwem, które kotów nie zauważało lub starało się udawać, że ich nie widzi.

Czemu Stary Testament nie wymienia kotów* – choćby przy licznych epizodach egipskich? Czyżby za bardzo kojarzyły się z kultem wyznawanym w Domu Niewoli? W Ewangeliach też nie słychać najdrobniejszego pomruku. Kot wziął jednak solidną pomstę na świętych księgach i wdarł się na ich marginesy, by spokojnie oddawać się swej nieprzystojnej ablucji przy czcigodnych wersetach Pisma.

* Jedyna dyskusyjna wzmianka w Księdze Barucha (Ba 6, 21) to inwencja łacińskiego przekładu św. Hieronima, więc pomijam ją z rozmysłem.

***

Bestiariusz, Anglia XIII w. (Bodleian Library, MS. Ashmole 1511, fol. 35v)

1

Kot wkroczył w średniowiecze w VII wieku wraz z krótką wzmianką Izydora z Sewilli w jego encyklopedycznych Etymologiach (XII,2). Zdaniem Izydora kot nazywa się po łacinie musio, bo łowi myszy (mures) lub cattus od samego łapania (captura). Przez następne 800 lat tę informację przekazywały praktycznie wszystkie uczone dzieła, w których obecny był kot. Gdy jednak do tekstu dołączył obraz, koty od razu przedstawiono w charakterystycznych sytuacjach – stąd w bestiariuszach nie tylko łowią myszy, podjadają masło czy wylegują się na przypiecku, ale też wylizują sobie zadek.

Bestiariusz, Anglia XIII w. (Bodleian Library, MS. Bodl. 764, fol. 51r)

2

***

To jednak nie wystarczyło. Figurować w spisie zwierząt gdzieś między historią o bobrze, który odgryza sobie jądra i bonnaconem – ziejącym z tyłka ogniem i toksynami nie wystarczy ambitnej naturze. Kot zaczął więc chyłkiem zasiedlać marginesy modlitewników, a wśród całej marginalnej menażerii mógł się czuć w miarę bezpiecznie.

Godzinki Karoliny Sabaudzkiej, Paryż ok. 1420-1425 (NY, Morgan Library & Museum, MS M.1004, fol. 125r, 165r, 172r)

3

***

Czemu koty to robią? Czy – jak chcieliby zwolennicy spiskowych teorii – potajemnie czczą Szatana  na marginesach świętych tekstów? Całowanie kociego tyłka to zajęcie heretyków, czarownic, templariuszy i innych czcicieli złego. Czy kot liżąc zadek oddaje zatem cześć swej diabolicznej naturze? Nie, to raczej nieokiełznany upór i ciekawość, które uważni iluminatorzy średniowiecznych ksiąg przenieśli na pergamin.

Diabeł i heretycy całujący koci tyłek, Jean Tinctor, Traittié du crisme de vauderie, Brugia ok. 1470-1480 (Paris, BnF, Français 961, fol. 1r)

4

***

Skoro już bezpiecznie można spełnić kocią toaletę przy fragmencie Ewangelii, to czemu nie spróbować skoku na samą Biblię – może na początku w niezbyt wyeksponowane miejsce, np. Księgę Machabejską.

Biblia, Francja XIII w. (Bibliothèque cantonale et universitaire de Lausanne, U 964, fol. 376r)

5

Dumni Machabeusze z pewnością unieśliby swój eponimiczny młot, by spłaszczyć to bezczelne stworzenie siedzące na złotej bordiurze. Iluminator asekuracyjnie umieścił na marginesie łucznika mierzącego w kota – być może dramatyczne zapisy zmagań z Seleucydami nie były najlepszym ustępem do lizania podogonia.

***

Co tam jednak Księgi Machabejskie. Nie dość, że deuterokanoniczne, to jeszcze przydługie. To za mało. Trzeba dokonać wybryku spektakularnego, epickiego, pojawić się tam, gdzie nikt by się nie odważył, być w centrum akcji i zabłysnąć w ostatnim akcie. To właśnie kocie wyzwanie – i kot temu wyzwaniu sprostał.

Oto inicjał z mszału. Maiestas Domini: Chrystus w mandorli okazuje swoje święte rany, anieli trąbią na Sąd, zaraz powstaną umarli, by stanąć przed srogim a sprawiedliwym obliczem Sędziego.

Ktoś jednak dostał się nad inicjał. Mała szara ogoniasta kulka o niewinnym spojrzeniu unosi łapki i czerwonym ozorkiem oddaje się swej higienicznej rutynie.

Strollować Bogu Sąd Ostateczny? To zadanie dla kota.

Mszał, Bawaria ok. 1440-1460 (New York Public Library, MA 112, fol. 7r)

6

Łukasz Kozak (z wykształcenia mediewista, redaktor Cyfrowej Biblioteki Narodowej Polona, twórca Discarding Images i Starych obrazków ze zwierzętami)