Dlaczego poradniki lepszego życia są do dupy?

Współcześni internauci mają więcej życiowej mądrości, niż wymyślony syn Mickiewicza i Wodeckiego mógłby mieć włosów na głowie. Dodatkowo nabywają ją w tempie znacznie przewyższającym pojemności ich umysłowych arsenałów.

Wytaczają więc swoje ciężkie poradnikowe działa i seriami głębokich jak olej pod dorsza tekstów bezlitośnie prują do ludzi. Ostatnimi czasy nastąpiła taka eskalacja poradników, że linia frontu lepszego życia nieuchronnie dociera w okolice pomiędzy sraczką a wypracowaniami gimnazjalistów.

Na naszym blogu nieustannie przekręcamy wszelakie rodzaje poradników, wyśmiewając je, jak tylko się da. Może tym razem (trzymając się wojennej retoryki) przyszedł czas, aby przedostać się na tyły wroga, wyciągnąć z nich “the best of” i trochę po nich poskakać. Zrobiłem szybki rekonesans i znalazłem kilka perełek, których lektura mocno przyspiesza perystaltykę. Kennedy powiedział kiedyś: “ludzkość musi położyć kres chujowym poradnikom, bo inaczej chujowe poradniki położą kres ludzkości”. Do boju więc!

“W ciągu dnia pielęgnuj uczucie miłości do świata, a unikaj złości”

Kojarzycie ten moment, kiedy na stację podjeżdża metro i ludziom całkowicie odpierdala? W oczach wszystkich nagle pojawiają się siedzenia, które upatrzyli sobie oni przez okna zatrzymującego się wagonu. Nie widzą już nic innego. Potem drzwi otwierają się i znikają jakiekolwiek pozostałości ludzkiej inteligencji oraz godności. Zaczyna się promocja crocsów w jeżdżącym Lidlu.

578483cd00227fc150680c90

To mi wystarczy. To jest moja granica. Nie trzeba tu przytaczać setek newsów, na które codziennie natrafiamy, o tych wszystkich przypadkach, kiedy ludzie się zabijają, gwałcą i krzywdzą. To metro mi wystarczy, żeby stwierdzić, że nie mam za co kochać świata. Nie mam też powodu, aby go nienawidzić. On sobie zwyczajnie jest. Jest, jaki jest, i pomyłką jest namawianie ludzi do darzenia go jakimkolwiek uczuciem.

To o unikaniu złości widzę tak:
– Stary, jak możesz tak stać i patrzeć na tę kupę?
– Wiesz, staram się unikać uczucia obrzydzenia.

“Wyluzuj”,

lub: “mniej się denerwuj”. Po przeczytaniu takiej wskazówki już jestem wkurwiony. To jest rada od komputera, a nie od człowieka. Od kogoś, kto ma mniej uczuć niż windykacja ZTM. Jeżeli ktoś pisze “wyluzuj”, to zaczynam podejrzewać, że jest botem, bo czująca istota ludzka raczej czegoś takiego by nie publikowała. No chyba, że jej życie wygląda tak:

– Kurczę, ostatnio miałem straszne problemy finansowe, do tego złożyły się choroby w rodzinie, odwołany urlop, zbliżająca się czterdziestka i ogólne poczucie bezsensu. Gwoździem do trumny był papież, który został prezydentem.
– Wyluzuj.
– Ok :)

“Więcej śpij”

Kolejna sztuczna inteligencja, która generuje wpisy. Jeżeli pracujesz, masz rodzinę, czasem chcesz przeczytać książkę, obejrzeć film lub spędzić trochę czasu nad swoimi zainteresowaniami, to wiesz, że realizacja tego postulatu jest fizycznie niemożliwa. Boty tego nie wiedzą, więc piszą takie głupoty.

“Słuchaj piosenek, które podtrzymują”

Czy tylko ja uważam, że słowo ‘piosenka’ urąga każdej muzyce innej niż ta z wakacyjnej playlisty polskich turystów w Hurghadzie?

“Przestań narzekać”

Co się wszyscy ostatnio do tego narzekania tak przyczepili? Jak mnie coś denerwuje albo smuci, to o tym mówię. Jest to najprostszy i najzdrowszy odruch wyrzucenia czegoś z siebie. Mam z uśmiechem kumulować, a potem zapijać?

tumblr_mefzv252eV1qgf1i8o1_500

“Wyrzuć ze swojego życia negatywne komunikaty”

Przestań czytać i oglądać wiadomości, rozmawiać z ludźmi (bo jeszcze, nie daj Boże, ktoś na coś ponarzeka), czytaj pozytywne książki, słuchaj wesołych piosenek (tfu!), miej personalnego kołcza od radowania się – stań się podskakującym clownem uzależnionym od szczęścia i happy endów. Żyj na łące – przecież każdy z nas tak chce, a przecież “chcieć to móc”!

“Kochaj siebie”

Generacja kochających siebie: zero samokrytyki, jakiejkolwiek refleksji na swój temat, pochłonięci miłością do swojej osoby, mówiący o sobie w trzeciej osobie, spędzający czas na pisaniu wpisów na temat własnych wpisów. Ja się nie łapię, traktuję siebie uczciwie, wiem, co robię dobrze, a co źle. Lubię siebie i akceptuję, ale kochanie pozostawię innym.

"Przestań oglądać telewizję

/…/ Oglądanie telewizji jest prawdopodobnie jedną z najbardziej toksycznych, bezproduktywnych, trawiących czas aktywności współczesnego społeczeństwa. Przestań marnować cenne godziny na słuchanie przygnębiających wiadomości, oglądanie sportu…”

Należy omijać przygnębiające komunikaty, więc po co oglądać wiadomości? Przecież jakakolwiek informacja z realnego świata mogłaby popsuć tę trochę nieprawdziwą, ale cudowną projekcję, w której starasz się żyć. Nie można do tego dopuścić!

Dodam, że oglądanie sportu przyniosło mi w życiu wiele szczęścia, zaś poradniki lepszego bytu – ani trochę.

***

Mam wrażenie, że prawie wszystkie te rzeczy dałoby się podać w inny lepszy sposób. W sposób ludzki i przemyślany, w sposób bardziej zbliżony do niedzielnego obiadu u mamy niż wtorkowego lunch menu w Sphinxie. W tej formie czynią więcej zła niż noworoczne postanowienia. Bieganiem nie da się wyleczyć z depresji, a wesołą muzyką z efektów potrącenia przez samochód. Wiem, że jak będę więcej spał, to będzie mi lepiej. Napisz, cwaniaku, jak to zrobić, nie rezygnując z życia, to wystrugam ci Pulitzera.

Pozytywnym pisaniem o pozytywnym nastawieniu do życia nigdy nikt mnie nie kupi. Chcę być dobrze żyjącym realistą. Chcę być pozytywnie zaskakiwany, a nie wmawiać sobie, że kocham świat, i zdziwić się, kiedy dostanę od niego karnego kutasa zupełnie za darmo. Nie czytam poradników, nie wmawiam sobie, że uśmiechanie się zmieni moje życie. Zapierdalam w pocie czoła, klnąc pod nosem, i stopniowo zaliczam kolejne wyznaczone check pointy. To są momenty, kiedy uśmiecham się mimowolnie, i to jest dla mnie ok.

Strajamy się mieć lepiej w życiu, szanujmy się wzajemnie i nie wciskajmy sobie kitu. 

4322kOT

Patryk Bryliński

cover photo