Festiwale Codzienności

Zaczyna się sezon festiwalowy. Już niebawem zaczniemy pakować do plecaków nasze najfajniejsze T-shirty, przejmując się, czy są wystarczająco fajne, i ruszymy w Polskę w poszukiwaniu niezapomnianych przygód, z których część na szczęście zapomnimy, bo przeżyjemy je po wypiciu kilkunastu festiwalowo-rozwodnionych piw. Ale. Ale! Przecież festiwale to zjawisko na codzienną skalę, a wcale nie tylko wakacyjne bale – że pozwolimy sobie na mały rap. Dlatego na rozgrzewkę przed sezonem zapraszamy Was na przegląd codziennych, wcale-nie-aż-tak-fajnych festiwali. W przeciwieństwie do tych prawdziwych (śpieszmy się doceniać festiwale, tak szybko się kończą!), te trwają niestety o wieeeele za długo.     

Wiosenny Festiwal Kosiarek

Zaczyna się najwcześniej – pierwsi wykonawcy wjeżdżają na Green Stage równo o 6 rano. I od razu – szacun! – mają pełną moc nagłośnienia! JESTEŚCIE TAM??? ZRÓBCIE HAŁAS!!! NIE??? TO MY ZROBIMY HAŁAS!!!!!! NIE SPAĆ, SŁUCHAĆ!!!!!!!1!!! Tutaj nie ma kompromisów, gwiazdy to prawdziwi kosiarze snów. Preferowane gatunki: ciach-core, rzeź-metal, ryk-punk. Obsługa techniczna ma dźwiękoszczelne słuchawki – Tobie pozostaje zakryć obolały łeb poduszką i liczyć, że wrócisz jeszcze na chwilkę do snu, w którym gościnnie pojawiła się intensywna koleżanka z pracy (nie wrócisz). UWAGA: festiwal robi się coraz popularniejszy! Do weteranów gatunku – kosiarek spalinowych – dołączają ostatnio piły do ścinania drzew, sprowadzane przez agencję menadżerską SzyszCOCK. Tylko czekać na myśliwych, strzelających nam w okna ze snajperek, wyrzutni granatów i armat. W planach festiwalowych jest ponoć jeszcze mocniejsze uderzenie: ściągnięcie samej bomby atomowej. Zabijajta kogo chceta! ŚMIERĆ, WOJNA I MUZYKA!!!! KILL’EM ALL, KURWA!!!!        

Festiwal Polityki

Event ten zazwyczaj zaczyna się od sytuacji, w której wszyscy radośnie rozmawiają o rzeczach wesołych lub co najmniej nieważnych. Na całe szczęście zawsze znajdzie się ktoś rozsądny, kto z każdym kolejnym piwem jest coraz bardziej skory, aby zakończyć tę nieznośną sytuację. Wyczekuje odpowiedni moment i potężnym dropem ostatniej BARDZO WAŻNEJ nowelizacji nikomu nieznanej ustawy, przerywa tę fajansiarską sielankę. Potem setlista pisze się już sama. Same hity! Zaczynając od “Leming Rapsody”, a kończąc na “Jarek, Jarek Pamiętasz” i “Let’s talk about lex baby”. No! Nareszcie coś się dzieje. Co z tego, że wszyscy imprezę opuszczą obrażeni i nikt do nikogo się długo nie odezwie? Przynajmniej nie było nudy!

Festiwal uliczny

Na ten festiwal nie musisz kupować wejściówek. Nie musisz nawet wiedzieć gdzie się odbywa. Zazwyczaj to on znajduje Ciebie a przy odrobinie “szczęścia” jeszcze za Tobą chodzi. Nic tylko się cieszyć z ulicznych grajków. Co dodaje polskiemu miastu większego uroku niż peruwiańscy Indianie sprzedający CD-ROMy ze swoją muzyką pod jedną z restauracji SPHINX (dla większego klimatu)? Czy są takie momenty kiedy nie miałbyś ochoty kolejny raz usłyszeć “Czerwony jak cegła”, wydobywającego się z zachrypniętego gardła gościa, któremu wydaje się, że Jarocin 84 był rok temu? No i kto nie lubi podczas drogi do pracy, wyrwać się choć na chwilkę do czasów okupowanej Warszawy i w rytm dudniącego akordeonu, zaśpiewać “Siekiera, motyka, bimber, szklanka. Już nienawidzę tego poranka!”?

Festiwal Nienawiści

Generalnie nigdy w życiu nie spotkałeś żadnego z TAMTYCH. Stawiając sprawy uczciwie, to nawet niewiele o NICH wiesz – usłyszałeś to i tamto, tu i tam – Tobie wystarczy. Nigdy jakimś wielkim aktywistą nie byłeś, ale stoisz z boczku i przysłuchujesz się dobiegającym ze sceny hejt-songom o TYCH niemile widzianych. Potem zaczynasz tupać nóżką, bo motywy łatwo przyswajalne i mięciutko wchodzą w świadomość. Cover coveru coveru. Nikt nie sprawdza spod czyich rąk wyszedł oryginał. Tu należy być ostrożnym, bo w tłumie jest tak przyjemnie i bezpiecznie, że wielu zanim się zorientuje przechodzi z cichutkiego podśpiewywania pod nosem w hardcoreowe pogo pod sceną. Tylko jeżeli cała sala skanduje “WYPIERDALAĆ”, to ktoś w końcu musi dostać po mordzie a wtedy robi się niemiło. I oczywiście nie ma winnych.

Youtube Party

Last but not least, jak powiedział Ostatni Mohikanin tuż po tym, jak zginęła cała reszta Mohikan. Piękność Późnej Nocy, Koszmar Sąsiadów, Męczybuła. Znamy to wszyscy: niemrawa domówka wkracza w swój złoty okres, chłopcy w przetartych na piętach skarpetach pląsają na środku dużego pokoju łapiąc coraz śmielsze kontakty cielesno-wzrokowe z już-nie-tak-spiętymi koleżankami, nadzieja zaczyna wisieć w powietrzu tuż obok kłębów papierosowego dymu – aż tu nagle do laptopa niczym oszalały glonojad przywarł Kamil, który wypił o jedną Perłę za dużo (albo, nie daj Boże! – wciągnął o wiele za długą kreskę) i postanowił do rana hojnymi garściami dzielić się ze światem swoją muzyczną pasją. Aaaa!!! Nie ma powrotu do piosenek z Dirty Dancing, teraz już tylko nuambientpostschoegaze’owy zespół, w którym gra kumpel Kamila! UWAGA: festiwal polecamy miłośnikom utworów 20-30 sekundowych, bo mniej więcej po takim czasie nienasycony DJ Youtube nudzi się tym co puścił i puszcza coś innego.     

Co jeszcze? Wspomnijmy o Festiwalu Muzyki, Która Przeszkadza Rozmawiać – popularnym w miłych klubikach, stworzonych do popołudniowych pogawędki ze znajomym – gdyby nie muzyka, która kompletnie nie wiadomo czemu napierdala Wam w uszy tak głośno, że nawet nie słyszycie, jak obaj krzyczycie “chodźmy stąd!!!”; Festiwalu Komórkowych Wyznań, który umila Ci każdą chwilę w komunikacji miejskiej, czy Festiwalu Przyśpiewek Kibica odbywającym się po większych meczach pod Twoim oknem w godzinach nocnych.

Jeżeli jednak chcecie wybrać się na prawdziwy festiwal – wiecie – taki, na którym chce się być, słucha muzyki, wrzuca selfiaczki na Instasia i co chwile wpada na swoich ex, to serdecznie zapraszamy na Festiwal Tauron Nowa Muzyka Katowice, który odbędzie się w dniach 6-9 lipca na terenie Muzeum Śląskiego w Katowicach. Gwiazdą tegorocznej edycji będzie Róisín Murphy, która zaserwuje Wam tak magiczną muzykę, że odlecicie gdzieś w okolice wielkiej Mgławicy w Orionie (dealerzy jej nienawidzą!). Ale, ale! Jak już zapraszamy to nie tak z pustymi łapami.

Konkurs!!!

Wpiszcie w komentarzu swój “ulubiony” Festiwal Codzienności. Spośród odpowiedzi wybierzemy najlepszą, która nagrodzona zostanie 2-dniowym karnetem na Festiwal Tauron Nowa Muzyka Katowice 2017 (piątek, sobota) we współpracy z którym napisaliśmy ten tekst. 

5c3844063b332d9f6584a99c4dce568a c7f2ff8b5444e269a70be406ba14153d 845179de02f7d62353130d341c8cae3e f29f19469f6c2093166f4427a182f7b0 8a5c7198d7727f597c5587ca1b79f198

Maciek, Patryk

Cover photo credit: Michał Koralewski – mobile photography via Foter.com / CC BY-NC-ND