Jak nienawidzić ludzi i być spoko

Jak wiadomo, internet powstał po to, abyśmy wszyscy nienawidzili się jeszcze bardziej.

Form nienawistnej ekspresji jest tu wbród i każdy wybierze coś zgodnego ze swoim temperamentem. Rozjuszeni od samego rana internauci o skromniejszym kapitale kulturowym mają na podorędziu swojskie frazy w rodzaju „ty pierdolona kurwo zapierdolę cię jak spotkam kurwa na ulicy, to nie jest pogróżka tylko cię po prostu zajebię”. Na drugim biegunie czeka oręż dla tych bardziej wysublimowanych. To BEKA: bulgoczący nienawiścią ściek, który udaje rzekę czystą i przejrzystą, pełną błyskotliwych meandrów i figlarnych uskoków.

Dla wszystkich, którzy chcieliby sobie trochę ponienawidzić, a jednocześnie czuć się ze sobą wciąż spoko – mały poradniczek z okazjami do toczenia beki.

A więc, tocz bekę:      

 

Kiedy ktoś napisze coś na poważnie. Jak to? Na poważnie? W INTERNECIE? Przecież internet jest do przesyłania śmiesznych filmików! A więc, jeśli ktoś (np. Marek) w chwili utraty czujności napisze status w rodzaju „Ale mnie dziś boli głowa” i nie opatrzy go żadnymi autoironicznymi zmiękczaczami, natychmiast załóżmy fanpage „Beka z Marka którego boli głowa”. Wklejajmy tam zabawne memy z tym smętnym debilem i jego obolałym łbem, aż w końcu zaszczuty trafi do psychiatryka, albo nawet – pomarzyć zawsze można! – po prostu się zabije.   

 

Kiedy ktoś jest choć odrobinę znany. Ach, jakie preglacjalne i wszechkambryjskie pokłady nienawiści to wywołuje! Jak to boli, jak uwiera! Niestety, wiemy już, że nie możemy sobie ulżyć, pisząc po prostu „Ty pierdolony chuju jak śmiesz??!!!” – no bo jakoś jednak nie wypada, w końcu znamy różne mądre słowa i niszowe zespoły, mamy fajnych znajomych i ogólnie, byłby trochę przypał. Ale od czego jest beka? Do dzieła, zakładajmy bekowe fanpejdże! Wklejajmy cytaty naszej choć odrobinę znanej ofiary! Bez żadnego komentarza, w końcu to beka, więc wiadomo, że ten ktoś się ośmiesza, nawet jeśli tak naprawdę nie wiadomo jak. „Czytaliście nowe opowiadanie Lucjana? Hehehe, ale beka!” „No, niezły polew!” „Beka z typa!” „Dobra beka!”. Co jest zabawnego w opowiadaniu Lucjana? A kto powiedział, że musi tam być coś zabawnego? W końcu nie o to tu chodzi!

   

Kiedy ktoś jest inny niż my. Inność to jeszcze bardziej jaskiniowy wyzwalacz nienawiści co popularność. Małpoludom były jeszcze niedostępne subtelne sztychy ironii, więc jeśli ci z drugiej, mniejszej nory w ziemi nosili przepaski ze skóry dzika, a w naszej norze normą była skóra mamucia, to tamci mieli NAPRAWDĘ przejebane. Dziś, jako się rzekło, nikogo ukamieniować nie wypada. Ale jeśli ja noszę spodnie o takim kroju a ten drugi o innym – wytaczajmy bekę i odkręcajmy kurek, i niech go zaleje szlam, niech go zeżre kwas, niech zginie, przepadnie, niech z tymi swoimi przeklętymi spodniami/włosami/czymkolwiek zapadnie się 200 metrów pod ziemią! „Widzieliście zdjęcie Romka? Ale beka!” itd, itp.

 

Kiedy ktoś okaże emocje. Ach, to ciepłe mrowienie w kroku, kiedy można kogoś zlinczować za pretensjonalność!

 

Kiedy poczujesz, że możesz się wywyższyć. Beka jest cudownym narzędziem do ustawiania się ponad innymi. A więc – czujnie rozglądaj się dookoła. Jeśli tylko zobaczysz, że ktoś pozwolił sobie na słabość, popełnił błąd, albo polubił coś, co nie jest mega cool wyjebane w kosmos – natychmiast z tego skorzystaj! W kupie weselej, dlatego jak za złotych czasów przerw w podstawówce szybko zbierzesz bekową paczkę do pokazania temu przeciętniakowi, gdzie jego miejsce. „Beka z ludzi, którzy słuchają zespołu X”, „Beka z ludzi, którym podoba się pisarz Y”, „Beka z ludzi, którzy”, „Beka z ludzi”. Co prowadzi nas do ostatniego punktu.  

 

Kiedy ktoś zrobi cokolwiek. To mała radykalizacja całego naszego programu. Wiadomo: prawdziwi luzacy nic nie robią, tylko leżą i toczą bekę. I tak ma być! Ktoś podnosi głowę? Ciach! Trach! I tyle w temacie!

 

Kolejne okazje można by jeszcze wyliczać, ale wystarczy stosować się już do połowy tych zaleceń, abyśmy wszyscy żyli wkrótce w świecie, o który walczą Rycerze Beki: w świecie, w którym nikt nic nie robi, bo boi się wystawić na strzał, w którym jest jeszcze więcej nerwic, depresji i atopowego zapalenia skóry, i w którym wszyscy noszą spodnie o jednakowym kroju. Był Wielki Brat, będzie Wielka Beka.  

Maciej Kaczyński