Krótko o technologiach

Mam ostatnio pewną myśl na temat nowych technologii (uuu!) i gadżetów, którymi tak namiętnie się otaczam. Może zacznę od kilku z życia wziętych przykładów.

1. Jestem na Mazurach i wychodzę pobiegać do lasu. W lesie, jak na eksharcerza przystało, gubię drogę. Sprawdzam mapy w telefonie, ale nie działają w tym miejscu.

2. Doładowuję kartę miejską w biletomacie. Ten okazuje się wadliwy i w końcu nie wiem, czy zadziałał i czy pobrał kasę z konta, gdzie pusto, że przeciąg aż ręce wyłamuje. Kiedy chcę od ręki sprawdzić to w aplikacji, okazuje się, że historia operacji jednak tak szybko nie działa.

3. Jestem na wakacjach w Albanii. Wieczorem ma być mecz, który bardzo chcę obejrzeć. W hotelowej telewizji go nie nadają. Niestety nie obejrzę, bo aplikacja, za którą płacę 14 zł miesięcznie, nie działa poza granicami UE.

4. Wszystkie te momenty, kiedy wifi niby jest w pociągu, ale raczej nie działa, więc całą drogę plujesz se w ryj, że nie kupiłeś papierowej gazety; kiedy leżysz z urwaną nogą, ale nie wezwiesz karetki, bo właśnie padła ci bateria w telefonie lub kiedy chęć na kolejną butelkę wódki w majówkowy wieczór wygna cię do wioskowego sklepu, w którym okaże się, że płatności kartą nie są honorowane, więc jednak wracasz z powrotem i do rana ładujesz herbatę w torebkach.

Wprawia mnie to w poczucie, że te wszystkie bajeranckie elektroniczne zabawki są super, kiedy siedzisz w kawiarni w centrum wielkiego miasta i chcesz zrobić zdjęcie czipsów z jarmużu dla swoich znajomych żeby pomyśleli, że jadasz coś więcej niż chińczyka, ale kiedy powinny zadziałać tak, jak powinny, kiedy są potrzebne do czegoś więcej, niż łapanie Pokemonów, to często są raczej chuj warte. Taka ta moja myśl.

giphy

PS: Wiem, że mogę nosić ze sobą akumulator od Seicento, nawet kiedy wychodzę do Żabki po bułki, wykupić pakiety wszystkiego za milion dukatów miesięcznie, a na plecach przyczepić wielką antenę satelitarną, ale ciężko powiedzieć, że wtedy będzie lepiej.

PS2: Te wszystkie zdjęcia podróżników ze zwykłymi smartfonami w samym środku Puszczy Amazońskiej… xD

Patryk Bryliński 
Cover photo credit: Newtown grafitti via Foter.com / CC BY


Wakacje zaliczam do udanych. Nie do najłatwiejszych (bo dziecko) ale udanych.