Polaków wytykanie Polakom ich polskości.

Nigdy nie czułem czegoś nazywanego “dumą narodową”. Jest to dla mnie dziwny twór, którego do końca nie rozumiem. Mogę być dumny np. z siebie, z kogoś mi bliskiego czy z polskich sportowców, którzy coś wywalczyli lub chociaż mocno się o to starali. Dlaczego jednak miałbym być dumny z całej Polski czy ze wszystkich Polaków? Tu, tak samo jak w każdym innym kraju, są ludzie dobrzy, źli, mali i wielcy, więc równie dobrze mógłbym być dumny z Węgrów.

Bardzo mnie jednak dziwi, kiedy zaglądam do internetu i widzę, że jednym z częściej używanych przytyków stało się Polaków wytykanie Polakom ich polskości.

“To twoje narzekanie jest takie polskie…” lub “wyczuwam polski ból dupy” – bo przecież tylko u nas się narzeka. Podobno w innych językach nawet nie ma słów, którymi dałoby się to robić, więc nawet jeżeli komuś się zachce, to, chcąc nie chcąc, mówi coś miłego i motywującego. Super, nie?

“Polskie buractwo”, “cebulactwo” lub “polaczkowanie”. Wiadomo, że w innych – CYWILIZOWANYCH – krajach (czy może krainach) wszyscy ludzie są dobrze wychowani, nie ma chamów, a jeżeli znajdziesz jakiegokolwiek, to zaraz się okazuje, że… oczywiście przyjechał z Polski na wakacje lub (częściej) zapierdalać na zmywaku. Jak tego dokonały inne narody – nie wiadomo, ale plotka głosi, że wysyłają płody na lekcje savoir vivre’u, więc obywatele od urodzenia są ułożeni.

“Ten kraj jest pojebany” – kiedy przekraczasz granicę, zza chmur wychodzi słońce, temperatura wzrasta do przyjemnych nieinwazyjnych 28 stopni, ptaki śpiewają, ludzie są mili i biegają za Tobą po ulicy, oferując Ci dobrze płatną pracę zgodną z Twoim wykształceniem. <3 (tu dodatkowo podoba mi się wyparcie: “Ten” zamiast “mój” lub “nasz”)

“Polscy faceci są…” – no tu to się zaczyna lista wad długa jak pauzy w wypowiedziach Magdaleny Ogórek.

Wszyscy wiemy, jacy jesteśmy, i że np. Hiszpanie są inni (i mają cieplejsze lato). Jakim jednak cudem pewna część społeczeństwa wpadła na pomysł, aby spuszczać samemu sobie wpierdol? Bo przecież taki mądrala, który na prawo i lewo wytyka “polski ból dupy”, też jest Polakiem i z logiki wynika, że jego ból dupy o czyjś ból dupy to też ból dupy.

Niestety nigdzie nie widziałem wpisu “o jakie to polskie”, komentującego to, że na polskie gry czeka cały świat, polscy siatkarze są mistrzami świata, polski film zgarnął Oscara czy choćby to, że mieliśmy, kurwa, drugą na świecie konstytucję.

Malkontenctwo, chamstwo czy głupota nie zna granic tak bardzo, że śni się złym snem wszystkim radykalnym antyglobalistom. Nie są to polskie cechy. Gdzieś o tym już pisałem, ale w tej kwestii mogę się powtarzać i nie mieć z tym problemu: burak to nie synonim Polaka.

Parafrazując Louisa CK: Nie trzeba być mądrym żeby być Polakiem, ale trzeba być głupim żeby z własnej narodowości robić obciach powtarzając stereotypy.

 

Patryk Bryliński