Słowniczek komunałów: podróże

Jak wiadomo, wakacje to okazja, żeby napić się więcej niż zwykle i w innym miejscu. W tym celu PODRÓŻUJEMY.

Niestety, głównie po kliszach, stereotypach i gotowych wyobrażeniach, które chcąc nie chcąc mamy na temat miejsc, do których jedziemy. Przed tą prawdziwą podróżą wyruszmy tu na krótki przegląd podróżnych komunałów. Może w ten sposób przynajmniej część z tych mądrości, oryginalnych jak sequel remake'u, uda się zostawić w domu.   

Amsterdam – Jedziesz do Amsterdamu? Koniecznie przywieź mi suweniry! He, he, he.

Barcelona – Miasto Gaudiego.

Berlin – Squaty, galerie, kluby, teatry uliczne: całe miasto tętni rytmem sztuki i zabawy. Warszawie tak dużo brakuje jeszcze do Belina! Powiedzieć: „Kreuzberg? Wiesz, mieszkałem tam kiedyś.” W Berlinie można zjeść najlepsze kebaby na świecie!

 

Czechy – Czuć sympatię. Jaka szkoda że Polacy nie mają do siebie takiego dystansu! Wspomnieć o Mariuszu Szczygle.   

Egipt – Najlepszy sposób na Klątwę Faraona? Mocny alkohol!

Grecja – Ależ oni się lenią! Nic dziwnego, że mają u siebie ten kryzys.

Kraków – Super miasto na imprezowanie! Pojechać na weekend poimprezować. Narzekać na turystów z Wielkiej Brytanii – co za zezwierzęcenie! Zjeść zapiekankę na Kazimierzu.

Londyn – Wielokulturowy tygiel. W metrze równie często co angielski, można usłyszeć polski. Pochwalić za darmowy wstęp do wszystkich muzeów. „To powinna być norma!”

Łódź – Gotowa scenografia dla filmu Davida Lyncha.

Meksyk – Niebezpiecznie… Kult śmierci, niesamowita estetyka, Matki Boskie – wszystko jest tam tak intensywne! I ta kuchnia…

Norwegia – Drogo! Przeliczyć, ile na złotówki kosztuje tam piwo i Big Mac.

Paryż – Ze znawstwem powiedzieć, w której dzielnicy mieszkaliśmy. Śmiać się z tłumów przed Moną Lisą, po czym zrobić jej zdjęcie. Wdać się w dyskusję nad zagadnieniem asymilacji imigrantów.

Polska – Jest u nas tak dużo pięknych, a zupełnie nieodkrytych miejsc! Powiedzieć, że mamy wszystko – morze, góry, jeziora. Tylko te fatalne drogi…

Polski Bus – "Niby jest to wi-fi, ale źle działa!”. Opowiedzieć, ile jedzenia dostałeś na trasie Warszawa-Gdańsk.

Portugalia – Kraj fado. W powietrzu czuć melancholię i wspomnienie dawnej świetności. Przed wyjazdem przypomnieć sobie Lisbon story.

Rosja – Rosyjska dusza – pić wódkę szklankami, rozmawiać o Bogu i płakać. Oligarchowie przejeżdżają przez Moskwę na sygnale i kupują kluby piłkarskie. A z drugiej strony – taka bieda!  

Samolot – Uspokajać obawy: statystycznie dużo łatwiej o wypadek samochodowy. Przy lądowaniu pokręcić głową: „Ech, ci Polacy – znowu klaszczą!”

Stany Zjednoczone – Marzyć o podróży po Stanach. Powiedzieć: „No tak, ale na to trzeba mieć dużo czasu i KONIECZNIE wynająć samochód…”

Stambuł – W mieście nad Bosforem Europa spotyka się z Azją.

Tajlandia – Przed wyjazdem obejrzeć teledysk Jamala. Chcieć przeżyć coś podobnego.

Trójmiasto – Tam czuje się jakiś twórczy ferment. To pewnie dzięki bliskości morza.

Toruń – Miasto Kopernika. Warto zobaczyć starówkę – znajduje się na liście UNESCO. Nie można tam być i nie zjeść pierników!

Włochy – Włosi mieszkają z matkami (wyjaśnić, że to syndrom Piotrusia Pana). Jak oni mogli głosować na tego Berlusconiego? Zapytać, czy w Neapolu zrobili już coś z tymi śmieciami. Zrobić zdjęcia praniu, rozwieszonemu między kamienicami nad wąską uliczką.

Zakopane – Stolica polskich Tatr. Czy wszyscy ci ludzie jadą tam, żeby łazić po Krupówkach??? Wracając, utknąć na zakopiance.

 

Szerokiej drogi!
Maciek Kaczyński

 

(A pierwszą część słowniczka komunałów znajdziecie tu.)